Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

mama x2

Collapse
X
 
  • Filter
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    mama x2

    Kiedy ktoś mówił mi, że swoje dzieci kocha się jednakowo, nie potrafiłam sobie tego wyobrazić...Jak można kochać tak samo kilka różnych, przecież, osób. A teraz wiem, że to jest możliwe...Kochasz bezwarunkowo i nie zwracasz uwagi na "inność"
    Pierwsze dziecko przyszło na świat wcześniej niż powinno, z pierwszych miesięcy życia Julki pamiętam strach, płacz, nieprzespane noce, notoryczne zmęczenie, chwile, w których zastanawiałam się, gdzie są te uroki macierzyństwa? Bo ja nie wychodziłam na spacery, bo mała wrzeszczała, jak opętana, nie przesypiałam nocy, bo cycya chciała co chwilę, a im była starsza, tym było gorzej, nie chodziłam w gości i nie przyjmowaliśmy gości, bo nie wiadomo było, kiedy ona zacznie się drzeć, a gdy spała chodzilismy na paluszkach, aby jej tylko nie zbudzić...Nie byłam w stanie znieść spojrzeń ludzkich, które mówiły (tak je odbierałam): "Co to za mama, która nie potrafi uspokoić swojego dziecka?" Ale Julka podrosła i to, jak zarzucała ręce na szyję, jak dawała mokre całusy, jak nie mogła zasnąć bez mamy...to wynagradzało mi wszystko, co przeszłam wcześniej...
    A potem przyszła na świat Ania, nasza Skakanka. Dzisiaj ma prawie 10 mcy, dwie dolne jedynki i dwie górne dwójki, które nadają jej trochę upiorny wygląd przy każdym usmiechu, a rozdaje ich mnóstwo na lewo i prawo. Jej okres niemowlęcy to sielanka...Teraz wierzę, jak jakaś mama mówi, ze dziecko może przespać całą noc, że może nie mieć kolek, że może mieć fantastyczny apetyt, że można iść z nim na spacer, bo śpi w wózku, jak aniołek...że można robić z dzieckiem to wszystko, o czym tylko zamarzymy...Taka jest Skakanka, bezproblemowa...Przy Julce czułam ,że jestem jej potrzebna, nawet czasami miałam dość tego jej "mamuuuusia muuuusi być", a przy Ance tego mi brakowało, ze smutkiem stwierdziłam ,że chyba jest jej bez różnicy, kto zostaje z nią w domu, ja czy niania...
    Aż pewnego dnia, gdy wróciłam z pracy, Ancia prawie spadła z rąk niani, tak się do mnie wyrywala, szczerząc przy tym ząbki w uśmiechu....
    Nie jest łatwo być mamą, z każdego dnia trzeba wyszarpywać wole chwile, zeby móc je poświęcić dzieciom...Czasmi padam na twarz i myślę sobie, że ani jednego dziecka więcej, ale przecież zaplanowałam trójeczke...Ale potem wystarczy, ze Julka zarzuci mi ręce na szyję i powie:"Kocham Cię" a Ancia raczkuje w moją stronę w tempie ekspresowym z nieodłącznym usmiechem na buzi i...znowu mogę mieć następnego bobasa, bo wszystko ucieka z pamięci...są tylko dobre chwile, jest miłość, jest wszechogarniające szczęście, ze moje dwie córeczki są zdrowe, szczęśliwe...
    Jesli ktoś nie ma dzieci, nie zrozumie, co znaczy miłość do nich, bo tego nie da sie wytłumaczyć. Sama świadomość, ze jesteś matką dodaje siły do działania, świadomość, że Twojemu dziecku może stać sie coś złego powoduje, ze stajesz sie lwicą, zdolną bronić swoje małe, a świadomość, że ktoś skrzywdził Twoje dziecko powoduje, że mogłabyś zabić...Straszne, ale taka jest miłość do dzieci i dla tej miłości warto żyć...
    Last edited by aczp; 12-05-2009, 12:56.
       
Working...
X