Moim smakiem dzieciństwa jest dla mnie smak parowańców jagodowych,które robiła dla mnie moja najukochańsza babunia.Oczywiście przedtem chodziłyśmy obie własnoręcznie zebrać dzban jagód-piękne granatowe i niezwykle aromatyczne.Będąc brzdącem oczywiście nie za bardzo miałam cierpliwośc aby je zbieać,wolałam biegać po lesie,a to nasłuchując śpiewu ptaków a to podziwiając rudą kitę wiewiórki skaczącej rezolutnie po drzewie.
Zapamiętałam do dziś jednak słowa babci:Kochane ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka i tak oto czasem udawało mi się nazbierać troszkę jagód.
Po przyjściu do domu babcia przebierała jagódki i zasypywała cukrem,potem robiła ciasto i formując małe pierożki nadziewała je jagodami.
No i następowało parowanie,dzielnie pomagałam babunin asystując jej przy kuchni.Najprzyjemniejszą jednak rzeczą z tego wszystkiego było samo jedzenie pierogów-pamiętam ich słodki smak jak dziś-jeszcze grące zjadałam,bo nie mogłam się doczekać,z tego wszystkiego zawsze poplamiłam ubranie...ale babunia nigdy na mnie nie krzyknęła tylko z radością mówiła:smacznego dziecko,rośnij duża.
OTO MÓJ SMAK DZIECIŃSTWA..NIEDŁUGO LATO WIĘC PORA RUSZYĆ DO LASU I SAMEJ ZBIERAĆ JAGODY NA PYSZNE PAROWAŃCE DLA SWOJEGO BRZDĄCA.