Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

czy to depresja ciążowa?

Collapse
X
 
  • Filter
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    czy to depresja ciążowa?

    Witam, jestem nowa na tym forum tak że mój pierwszy post będzie NIECO długi gdyż chcę dokładnie opisać w jakiej znalazłam się sytuacji. Jestem w 6 miesiącu ciąży, w sierpniu zeszłego roku urodziłam cudownego syna, ponadto mam jeszcze dwóch synów z poprzedniego związku 7 i 12 lat. Poprzednia ciąża mimo iż mieliśmy z mężem więcej problemów niż obecnie przebiegła bez problemów a poród trwał zaledwie 5 minut, nie miałam żadnej depresji poporodowej co przechodziłam po dwóch poprzednich porodach, po prostu cud miód i orzeszki. Teraz się zagubiłam, i nie potrafię dać sobie rady sama ze sobą. Mam kochana przyjaciółkę z którą mogę o wszystkim porozmawiać niestety gdy dochodzi do rozmowy nie umie wydobyć z siebie słów tak płaczę. Mąż znów myśli że wszystko jest do rozwiązania i uważa że wystarczy że mu powiem o co chodzi a on już na to wszystko poradzi, bardzo się stara pomaga mi w obowiązkach domowych ale ciągle czuje jakby był obok mnie a nie ze mną z resztą jego pomoc tez sobie wywalczyłam w kłótni gdyż wcześniej po przyjściu z pracy (w której jest od 5 do 18) zasiadał przy komputerze i strofował dzieci pomagał mi jedynie w położeniu dzieci do łóżek. Od kilku tygodni nie umie wytrzymać sama ze sobą natłok obowiązków przy mojej trójce urwisów zaczął mnie przytłaczać (do tej pory radziłam sobie doskonale) denerwuje się o byle głupotę a później sama na siebie że taka błahostka wyprowadziła mnie z równowagi i doprowadziła do kłótni z mężem więc aby uniknąć niepotrzebnych scysji postanowiłam nie pokazywać po sobie że coś mi nie odpowiada czy denerwuje. Niestety nie wyszło mi to na dobre gdyż wszystko się we mnie kumulowało a później uderzało z podwójną siłą. Dodatkowo moja samoocena poleciała na łeb na szyję, czuje się nie atrakcyjna i to chyba jest największy problem wydaje mi się że za ten stan mojej psychiki mogę obwiniać mojego męża gdyż jestem 24h na dobę z dziećmi pranie, sprzątanie, gotowanie a on po pracy przychodzi i z uśmiechem na twarzy i opowiada jak to doskonale się bawią i żartują z kumplami z dziewczyn w jakimś pobliskim markecie, dodam że przed ciążą by mnie to tak nie irytowało, może przez to wydaje mu się ze to takie normalne. Jakby tego było mało to tydzień temu złamałam nogę i jestem całkowicie zamknięta w czterech ścianach mieszkania i skazana na łaskę najstarszego syna, ta sytuacja bardzo mnie przytłacza gdyż mam zakodowane w głowie przez rodziców że to my jesteśmy dla dzieci a nie odwrotnie. Dodatkowo ze spokojnej kochanej kobiety stałam się wredną i uszczypliwą su.. mąż pewnie myśli że mieszka z wariatką. Proszę o opinie na mój temat czy ja zwariowałam czy mieszkam w wariatkowie, jak to widzicie?
    P.S. Dodam jeszcze że mąż nie zauważa ciąży zachowuje się jakby w ogóle jej nie było przy poprzedniej kładł rękę na brzuch i czekał aż maluszek się poruszy teraz daje rękę na moje ramię albo biodro Nie przytula mnie z własnej inicjatywy chyba że sama się przytulę albo kładziemy się spać. Może jestem zbyt wymagająca wobec niego a może szukam dziury w całym Jak wy to widzicie




    W DOMU PEŁNYM DZIECI
    NAWET DIABEŁ TRACI MOC
  •    
       

    #2
    Chyba potrzebujesz jakiejś odmiany, jakiegoś odreagowania. Siedzenie non stop w domu z dziećmi na pewno nie wpływa dobrze na Twoją psychikę. Może postaraj się namówić męża na jakiś wypad do restauracji albo chociaż na głupi spacer, a dziećmi nich na te kilka godzin zaopiekują się teściowe. Siedząc ciągle w domu jak w klatce szybko przytłoczy Cię codzienność... Jeśli nie uda Ci się namówić męża, to chociaż wyjdź gdzieś z przyjaciółką.

    Potrzebujesz więcej czasu dla siebie. Może w natłoku obowiązków przeoczyłaś gdzieś swoją własną osobę i straciłaś poczucie swojej wartości. Jeśli czujesz się nieatrakcyjna, postaraj się bardziej zadbać o siebie - pójdź do fryzjera, kosmetyczki - masz do tego prawo! Nie możesz biernie przyjmować roli kury domowej, zrób coś dla siebie, a nie ciągle tylko dla innych.

    Specyfika Twoich relacji z mężem przypomina mi moje własne relacje z partnerem - tez czasami mam wrażenie, że jest gdzieś obok, mimo że z pozoru wszystko jest ok... też czasem brakuje mi ciepła, dotyku, przytulenia... Też czasem wydaje mi się, że kiedyś częściej gadał do brzucha, a teraz moja ciąża mu spowszechniała... Ale jeśli tylko pojawiają się we mnie takie uczucia, od razu mu o tym mówię - trochę żartem, trochę serio. No i zawsze dochodzimy do porozumienia.
    Nie robisz właściwie tłumiąc wszystko w sobie - mów mężowi o swoich odczuciach, ale rób to spokojnie i rzeczowo, nie awanturuj się i nie krzycz.

    Trzymam za Ciebie kciuki!
    www.milenna.blogerki.pl

    Skomentuj


      #3
      chodzimy do restauracji, fantazy parku ale wiadomo przy 3 dzieci i kolejnym w drodze są ważniejsze wydatki niż rozrywka,a po 2 on cały dzień jest w pracy, ostatnio nawet oświadczył mi że chętnie by zjadł ze mną w domu kolacje przy świecach albo zaaranżował romantyczną kąpiel niestety z tego całego pomysłu wyszło to ze w barku leży worek nikomu nie potrzebnych świeczek zapachowych




      W DOMU PEŁNYM DZIECI
      NAWET DIABEŁ TRACI MOC

      Skomentuj


        #4
        mim zdaniem powinnaś udać się do specjalisty i to jak najszybciej, mam na myśli psychiatre lub psychologa, sama korzystam z takich usług i jest lepiej. w czasie ciąży nie przepiszą ci żadnych leków, ale po porodzie bedziesz mogła brać tak "modne" teraz tabletki z serotoniną (chormon szczęścia) to na serio pomaga.najlepiej idź prywatnie, wtedy uważniej słuchają
        3 pAźDzIeRnIkA nA ŚwIaT pRzYsZeDł BeNiAmInEk *:

        Skomentuj


          #5
          Z tym psychiatrą to bym nie przesadzała...
          www.milenna.blogerki.pl

          Skomentuj


            #6
            A może Ty przygotuj romantyczną kolację albo np. uroczysty obiad całą gromadką, ale ze świecami i w troche innym nastroju niż na codzień.
            Porozmawiaj z nim, że rozumiesz jego zmęczenie po całym dniu pracy i chęć odreagowania przy komputerze, ale zakomunikuj mu swoje potrzeby. Może warto byłoby wyznaczyc jakieś dni w tygodniu, kiedy popołudnia spędzacie razem, a kiedy każdy ma czas dla siebie.



            Juliuszek 16.09.2009 g. 21.55

            Skomentuj


              #7
              Pewnie masz rację tylko jak tu się wybrać do psychiatry jak od rana do wieczora jestem sama z dziećmi w domu, nawet nie wiem gdzie go szukać a i takie wizyty pewnie kosztują. W dodatku jakbym wyskoczyła mężowi z takim pomysłem to pewnie by pomyślał że już całkiem zgłupiała i że on w niczym nie widzi problemu a ja jak zwykle przesadzam. Dlatego napisałam na tym forum żeby podzielić się moimi problemami z wami tak jak u psychiatry tylko w innych okolicznościach. I dowiedzieć się czy juz zwariowałam czy to moje hormony przejęły władze nademną




              W DOMU PEŁNYM DZIECI
              NAWET DIABEŁ TRACI MOC

              Skomentuj

              •    
                   

                #8
                Napisane przez jomada Pokaż wiadomość
                A może Ty przygotuj romantyczną kolację albo np. uroczysty obiad całą gromadką, ale ze świecami i w troche innym nastroju niż na codzień.
                Porozmawiaj z nim, że rozumiesz jego zmęczenie po całym dniu pracy i chęć odreagowania przy komputerze, ale zakomunikuj mu swoje potrzeby. Może warto byłoby wyznaczyc jakieś dni w tygodniu, kiedy popołudnia spędzacie razem, a kiedy każdy ma czas dla siebie.
                Popieram przedmowczynie. Za duzo obowiazkow dzieciaki sprzatanie gotowanie i do tego ta noga moze twoj nastruj wynika z niemoznosci ogarniecia wszystkiego i szukasz powodu.Ja w ciazy bylam straszna zolza i mam szczescie ze staruszek to wytrzymal czepialam sie o byle glupote i potrafilam sie niezle nakrecic przez 4-mce musialam lezec i teraz mysle ze to mnie tak dolowalo to on przygotowywal mi obiad sprzatal pral teraz wiem ze chodzilo o ta moja niemoc zawsze bylam samo wystarczalna a tu maszdla dobra dziecka godzilam sie na to ale biedny maz obrywal.trzy miesiace po porodzie wyluzowalam,trzeba duzo ze soba rozmawiac i jakos to przezyc.Moze masz podobnie








                Skomentuj


                  #9
                  Napewno z tego bo z natury jestem kobieta aktywną można by powiedzieć że wojowniczka ponieważ niepowodzenia jakie napotykam na drodze motywują mnie do jeszcze większego zebrania sie w sobie i pokonania przeszkód. A teraz jakoś nie potrafie sie w sobie zebrać poraz pierwszy w zyciu przy drobnych kłopotach rozkładam ręce.




                  W DOMU PEŁNYM DZIECI
                  NAWET DIABEŁ TRACI MOC

                  Skomentuj


                    #10
                    Za duzo masz na glowie dziewczyno!Wspolczuje i podziwiam








                    Skomentuj

                    •    
                         

                      #11
                      Ja w 1 i 2 trymestrze byłam wręcz nie do zniesienia, rzucałam w mojego chłopa pieczarkami i nadgryzionymi batonikami,ryczałam z byle powodu, wiele błahostek doprowadzało mnie do płaczu i przygnębienia. On czasami tego nie wytrzymywał, ale na ogół starał się być dzielny! Teraz, pod koniec ciaży, już mi to przeszło - oboje jesteśmy spokojni i czekamy na wielki finał - już za 2-3 tygodnie!
                      Może zatem Twoje nastroje są uwarunkowane przez zmiany hormonalne, ale wydaje mi się, że nie jest to jedynym powodem. Rzeczywiście masz zbyt wiele obowiązków na głowie... Trójka dzieci, czwarte w drodze, do tego Dziadek! Mimo swoich nastrojów i tak masz bardzo dużo siły, żeby się tym wszystkim zajmować!
                      www.milenna.blogerki.pl

                      Skomentuj


                        #12
                        niewątpliwie przyczyną złego samopoczucia jest to ,że masz dużo na głowie, hormony też robią swoje, ale ja bym się na serio udała do lekarza spacjalisty, bo możesz być o krok od depresji, a z niej nie jest łatwo wyjść.
                        ja z depresją borykałam się już przed ciążą,więc wiem co to znaczy i jak ważna jest pomoc lekarza,a gdy zaszłam, uczulali mnie dodatkowo na depresję poporodową.
                        sama sobie możesz nie poradzić
                        wiem ,że to może nie brzmi za ciekawie, więc dodam że trzymam za Ciebie kciuki, głowa do góry
                        3 pAźDzIeRnIkA nA ŚwIaT pRzYsZeDł BeNiAmInEk *:

                        Skomentuj


                          #13
                          dziewczyno nie daj sie!! starsze dzieci juz sa na tyle duze ze moga sie w duzym stopniu same soba zajac, ja z bratem w wieku 8 i 10 lat potrafilismy SAMI upiec ciasto czy zrobic obiad, oraz zrobic wszystko przy niemowleciu i to nie byl problem, nie pozwol sobie na to zeby twoje chłopaki nic w domu nie robily,a juz na pewno nie obwiniaj sie o opieke najstarszego nad Tobą, troche takich obowiazkow mu nie zaszkodzi,a wrecz powinno sie przydac.

                          porozmawiajcie, ustalcie zasady zeby nie wszystko bylo na twojej glowie, a i starszy moze czasem mlodszych przypilnowac zebys miala chwile dla siebie w ciagu dnia!

                          wiesz na pewno duza role odgrywaja w twoim stanie hormony ciazowe+
                          .z tym dziadkiem sobie odpusc i rob minimum jakie sie zobowiazaliscie -alkoholizm to nie rak, moze sobie sam herbatke robic, ty masz dosc innych obowiazkow,

                          wspolczuje troche domu pełnego facetów, ale nie daj sie, i ty im tez nie odpuszczaj(troche to szowinistycznie brzmi)bo potem ty bedziesz robic wszystko i bedziesz przynies-podaj-pozamiataj , dla dzieci i meza(moja sasiadka tak wychowala swoich synow(nieba im uchylala i sie nad nimi piescila i niedoceniala ze moga sami cos w domu zrobic),i synek majac 25 lat siedzac przy kompie na bezrobotnym wołał matke,zasapana po pracy, zeby zrobila i przyniosla mu 7mą kawke, i jak nie uslyszala to chodzil obrazony i naburmuszony)bo to jak Ty ich wychowasz i przyzwyczaisz w duzej mierze wprowadza w swoim domu i tyle beda pomagac swojej zonie.

                          Ale w tej chwili najwazniejsze to to, ze to nie twoja wina ze sie tak czujesz, niestety nie wiele zalezy od Ciebie przy ciazowych hustawkach nastroju, przypomnij swojemu ze potrzebujesz czulosci i pomocy, i moze zeby on tez czasem zabral cala 3 gdzies poza dom zebys ty mogla odsapnac tak jak chcesz - czy mila kąpiel czy ksiazka czy co sama wymyslisz.

                          Skomentuj


                            #14
                            Kochana jeśli jeszcze nie uradziłaś koniec z usługiwaniem to TY jesteś ta NAJWAŻNIEJSZA ogranicz swoje obowiązki do minimum.Ekscytuje się innymi dziewczynami niech sobie prasuje. Chce jeść niech gotuje.Chce mieć czysto niech sprząta. TY masz prawo do odpoczynku powiedz że Ci zalecił lekarz. Leż odpoczywaj a świat niech się wali.Psycholog.. po co Ci psycholog stań przed lustrem i powtarzaj jestem piękna mądra i urodze wspaniałe dziecko.Powtarzaj to aż do skutku.Bo przecież to prawda.Trzymaj się ciepło
                            Last edited by baoba; 09-08-2009, 00:43. Powód: bląd

                            Skomentuj


                              #15
                              Witam ponownie może mój dalszy post nie ma już za dużo wspólnego z w/w tematem ale chciałam wszystkim kobietom podziękować za serdeczne porady i wsparcie i opisać Wam dalszą moją historie zwyczajnej matki która powinna być PRZESTROGĄ dla wszystkich kobiet będących i planujących zajść w ciążę.
                              W niedługi czas po mojej ostatniej wizycie na tym forum zaczął sie koszmar dla całej naszej rodziny w nocy z 27/28.07 zaczęły mi odchodzić wody, to dopiero 28 tydz ciąży więc wiedziałam że nie jest dobrze.
                              Wezwaliśmy karetkę, w szpitalu podczas badania ginekologicznego położna wyczuła już nóżkę w kanale rodnym, szybko na USG z którego wynikło że położenie dziecka jest poprzeczne i konieczna jest cesarka. Szybko na blok operacyjny gdzie już wszyscy byli przygotowani, zastrzyk w kręgosłup i już wyciągali mojego maluszka na świat.
                              Gdy doktor oddał syna w ręce pediatrów wychylił się z za parawanu i sucho oznajmił że trudność wyciągnięcia dziecka z macicy w skali 1-10 określił by na 12, nie mogę mieć więcej dzieci bo macica jest tak pokiereszowana po zabiegu i obkurczona że przy kolejnej ciąży istnieje wysokie ryzyko pęknięcia oraz że dziecko jest w ciężkim stanie, jego ciało jest całe w śińcach w skutek upadku który zaliczyłam tydzień wcześniej dodatkowo jest to bardzo głębokie wcześniactwo (on określił na 24 tydz) i nie mam sie nastawiać na to ze będzie żył (poza tym ma 3 zdrowych chłopców w domu to i tak jest duzy sukces). Potem pediatrzy pokazali mi tą czarną główkę (był już zaintubowany) z odległości 4 metrów i odeszli.
                              Musiałam być chyba na dużej dawce srodków odużających bo te informacje nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia.
                              Zawieźli mnie na sale gdzie po chwili przyszedł do mnie mąż który juz widział dokładnie syna i był po rozmowiach z lekarzami.
                              Powiedział że mały jest w ciężkim stanie waży 1,150kg i ma 39cm ale już szukają szpitala gdzie będa mogli mu pomóc niestety nigdzie nie ma miejsc, w razie potrzeby chrztu powiedział aby nadali mu imię Aleksander. O 4 nad ranem znaleźli szpital w Częstochowie dodam że ja jestem z okolic Katowic.
                              Dalszy pobyt w szpitalu wspominam jak koszmar wszędzie zadowolone mamy z dziećmi a ja swojego nawet dobrze nie widziałam i ciągłe tłumaczenie pielęgniarkom dlaczego nie mam przy sobie dziecka i nie karmie. Przy wypisie lekarz powtórzył słowa z sali operacyjnej i ponownie przypomniał mi że nie ma sie czym załamywać bo i tak ma 3 dzieci na co odparłam że MAM 4 DZIECI!!! Wyjście ze szpitala po porodzie bez dziecka to prawdziwy horror.
                              W domu nic nie robiłam życie biegło gdzieś obok mnie a ja siedziałam przed komputerem i przeglądałam strony o wcześniakach i ze łzami w oczach czytałam historie rodziców tych kruszynek.
                              Nadszedł dzień gdy w końcu pojechałam do mojego krasnalka, nie był juz siny jego skóra była ładna i różowa, lekarze przeprowadzili ze mną wywiad o przebiegu ciąży tej i poprzednich, przebytych chorobach itd. Dodatkowo lekarz oznajmił mi ze nie mam się obwiniać stanem dziecka po porodzie gdyż te siniaki mogły powstać przy wyciąganiu dziecka z macicy a żaden lekarz się do tego nie przyzna. Dodał że jeśli chce karmić syna naturalnie mam narazie odciągać pokarm i wylewać gdyż obecnie jest karmiony sądą później jak przejdą na pokarm doustny będę go mrozić i przywozić. To był dla mnie znak ze sytuacja nie jest już tak beznadziejna chociaż jego stan nadal określali jako ciężki stabilny. Kilkakrotnie synek był odłączany od respiratora niestety na samodzielnym oddychaniu radził sobie kilka godzin i konieczna była ponowna intubacja gdyż pęcheżki płucne sie sklejały i zapadały. Wykryto u niego tez szmer nad sercem którego przyczyna był nie zamknięty przewód Botalla który powinien się sam zamknąć w kilka godzin po porodzie (niestety nie zawsze u wcześniaków) czyli połączenie żyły płucnej głównej z aortą przez co syn sobie nie radził sam z oddychaniem gdyż przez ten przeciek krew dostawała się do płuc. Podawali mu również moją krew gdyż niekiedy to też powoduje zamknięcie tego przewodu niestety bez skutku.
                              13.08 w CZMiD w ligocie dokonano zamknięcia tego przewodu, operacja przebiegła gładko nie wymagał nawet transfuzji krwi, dziś znów jest w częstochowie i czekają aż jego płucka wyzdrowieją i będą mogli go odłączyć od respiratora (oby juz na stałe).
                              Dzisiaj też skończył 3 tygodnie. To wielki mały człowiek który bardzo chce żyć. Mąż powtarza że jest taki waleczny i twardy po mnie.
                              Jak wiadomo wraz z przyjściem na świat małego człowieka łączy się dużo spraw do załatwienia. Dziś nie nazywa się już Aleksander tylko ALEKS zmienilismy przy wyrabianiu aktu urodzenia, trzeba było tez załatwić becikowe i rodzinne jeżdżenie po wszystkie papiery.
                              Szef męża miał o to pretensje że nie ma go w pracy tak długo (mąż nie miał jeszcze podpisanej z nim umowy o pracę i nie mógł wykorzystać urlopu opiekuńczego 2 tyg na mnie który przysługuje mężowi na żonę po operacji PAMIĘTAJCIE O TYM) więc nie bardzo rozumie o co koleś miał "ALE" skoro nie musiał mu płacić ani złotówki gdy nie było go w pracy.
                              Mąż bez zastanowienia stwierdził że bardziej jest teraz potrzebny w domu i podziękował koledze. Układa nam się super. Mamy już wszystko pozałatwiane a jutro mąż idzie do nowej pracy gdzie zaznaczył że delegacje i ponad 8 godzinny wymiar pracy odpada bo jest potrzebny rodzinie.
                              Ja powoli dochodze do siebie od kilku dni nawet sprzątam ha ha, spełniam wszystkie swoje zachcianki, chodzę na solarium.
                              WNIOSEK Z TEGO TAKI KOBIETY DBAJCIE O SIEBIE W TYM BŁOGOSŁAWIONYM STANIE BO JEDNOCZEŚNIE DBACIE O DZIECKO, NIE RÓBCIE NIC NA CO NIE MACIE OCHOTY, ŚWIAT SIĘ OD TEGO NIE ZAWALI, BĄDŹCIE DUMNE ZE SWOJEGO BRZUSZKA, GŁOŚNO MÓWCIE CZEGO OCZEKUJECIE OD PARTNERA (nawet jeśli w gre wchodzi zmiana pracy) TU TEZ NIE ZGODZĘ SIĘ Z JEDNĄ PORADĄ ABYM JA MIAŁA ZAARANŻOWAĆ KOLACJE WE DWOJE (jeśli on robi coś nie tak, dlaczego ja mam stawać przy garach i w nagrodę serwować mu jeszcze kolacje?) PAMIĘTAJCIE ZE PO PORODZIE TE WSZYSTKIE TERAZ WIELKIE PROBLEMY ZASTĄPIĄ INNE MAM NADZIEJE ŻE W WASZYM PRZYPADKU TO BĘDĄ TYLKO NOCNE POBUDKI I KOLKI MALUSZKA. DAJCIE DO ZROZUMIENIA PARTNEROM ŻE PO PORODZIE JUŻ NIE BĘDZIECIE MIELI DLA SIEBIE TYLE CZASU CO TERAZ I WARTO GO JESZCZE WYKORZYSTAĆ. WIĘC PAMIĘTAJCIE NIE ZARZYNAJCIE SIE DLA INNYCH NIE POŚWIĘCAJCIE WŁASNEGO ZDROWIA W TYM OKRESIE, NAWET DLA DZIECI KTÓRE JUŻ MAMY NALEŻY IM WYTŁUMACZYĆ ŻE NIE MOŻECIE SIĘ PRZEMĘCZAĆ I BIEGAĆ ZA NIMI ALBO CAŁY DZIEŃ SPRZĄTAĆ PO NICH, ALE MOŻECIE ZAGRAĆ W GRĘ PLANSZOWĄ CZY INNĄ SPOKOJNĄ ZABAWĘ.PAMIĘTAJCIE ŻE TAKI SZYBKI I NERWOWY TRYB ŻYCIA W CIĄŻY NIE TYLKO WY PRZEPŁACACIE SWOIM STANEM ZDROWIA ALE I ZDROWIEM DZIECKA KTÓRE NOSICIE W SOBIE. A MOJE DZIECKO PRZEPŁACIŁO BY NAWET ŻYCIEM.
                              Last edited by Beti313; 18-08-2009, 19:40.




                              W DOMU PEŁNYM DZIECI
                              NAWET DIABEŁ TRACI MOC

                              Skomentuj

                                     
                              Working...
                              X