Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

Collapse
X
 
  • Filter
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

    Jestem mamą 7 miesięcznej kruszynki, gdy dowiedziałam się że jestem w ciąży nie zdawałąm sobie sprawy jak wiele zmieni się w moim dotychczasowym życiu byłąm wówczas 20 letnią dziewczyną studiującą i mieszkającą w dużym mieście, imprezy i aktywne życie towarzyskie były codziennością a nuda nie istniała w moim słowniku. Jednak ta mała istotka zupełnie odmieniła moje zycie. Z dnia na dzień musiałam przeprowadzić się do narzeczonego , który mieszkał i pracował w malutkiej miejscowości. Z dala od rodziny przyjaciół i dotychczasowego życia imprezowiczki popadałam w coraz to większą monotonię. Kiedy na świecie pojawiła się Julka nie wiedziałam że macierzyństwo jest aż tak trudne. Natłok obowiązków i zero jakiej kolwiek pomocy z nikąd bo przecież wszyscy byli tak daleko, mąż ciągle pracuje a ja zostaje zupełnie sama z maluszkiem w obcym mieście. Jednak ta mała iskierka daje mi tyle szczęścia każdą sekundę poświęcam na zabawę z nią i coraz to nowsze i dłuższe spacery. Samotność i brak przyjaciół doskwiera ale wiem że kiedyś moja mała córeczka powie Kocham i Dziękuje za to co dla niej robię. Bo musiałam zrezygnować ze wszystkiego ale nie żałuje. Macierzyństwo nauczyło mnie poświęcenia, cierpliwości i oddania siebie drugiej jakże bezbronnej istotce. Ona zmieniłą moje życie na lepsze bo teraz mam wartości i cele do których dąże i jestem szczęśliwą pełnoetatową mamą która w dodatku ukończyłą studia i nie poddała się mimo iż nieraz nie miałam już siły córeczka była moją motywacją.
    Attached Files
    Last edited by kkwiatuszeekk; 28-07-2011, 13:45.
  •    
       

    #2
    Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

    Kwiatuszek, wyobrażam sobie jak ciężko musiało Ci być.
    Ja mam 22 lata, moja córeczka ma 10 miesięcy i w tym roku bronię licencjat. Nie raz dopadały mnie myśli, że nie podołam, ale grunt to nie poddawać się.
    Ja z powodu ciąży też musiałam przeprowadzić się z powrotem do mojego rodzinnego miasta. Było mi strasznie ciężko. Znajomi po zajęciach umawiali się, a ja musiałam wracać do domu. Do dziś nie raz jest mi żal, że ja już nie mogę im towarzyszyć, bo mam obowiązki. Nie ma jednak co żałować, mam na świecie kogoś kto zawsze na mnie czeka i uśmiecha się pięknie na mój widok.

    A w życiu tak już jest, że zdarzają się ciężkie chwile. Myślę,że możemy być z siebie dumne, bo mimo wielu obowiązków świetnie sobie radzimy.

    Skomentuj


      #3
      Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

      Pewnie że bycie mamą nie jest łatwo,i trzeba zapomnieć o przeszłym życiu ale taka jest kolej losu,tak było z naszymi mamami,babciami...
      Ja też mieszkam sama,z dala od rodziny i rozstałam się z tatą swojego synka,też nie mam łatwo ale jestem dumna że daję radę i sama sobie jakoś radzę.
      Dzieci są dla nas motywacją i wszytsko robimy dla nich i właśnie takie uczucie że jesteśmy komuś potrzebne i mamy dla kogo żyć dodaje siły

      Skomentuj


        #4
        Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

        macie racje dziękuje za te słowa dobrze wiedzieć że nie tylko ja mam takie problemy pozdrawiam was

        Skomentuj


          #5
          Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

          Kochana- wszystko przed tobą, najgorsze za…masz piękną słodycz i na niej się skup. Gdy się jest samym i pomocy z nikąd, może być bardzo ciężko , a monotonia czasem doprowadza do szału.
          Jest teraz lato spróbuj sobie organizować czas z dzieckiem na świeżym powietrzu, może poznasz na spacerach jakąś samotną mamę?
          Nie łam się i pomyśl o innych mamach , które mają więcej pociech i chroniczny brak czasu.
          Ja porzuciłam studia (czego co dnia żałuje)na rzecz miłości i macierzyństwa. Tez nie miałam pomocy z nikąd, jedna babcia 40 km ode mnie a druga , pracoholiczka. Miałam córcie ,a po 4 latach syna, pracowałam –wszystko było na wariackich papierach-byliśmy z mężem na dorobku. Otworzyłam własny interes córka chodziła do przedszkola a syn ze mną jeździł codziennie do pracy(wychowywał się na zapleczu). Było ciężko, a gdy już dzieci dorosły i zycie wydawało się poukładane i monotonne los mi zesłał Olinkę. Wszystko się zawaliło, całą stabilizacje trafiło….
          Ale sobie myślę- że nic nie dzieje się bez przyczyny. Miłość jaką wkładasz w wychowanie dziecka kiedyś wróci z podwójną siłą. Zaciśnij zęby i daj z siebie wszystko, będzie dobrze. Trzymam kciuki!!!


          Skomentuj


            #6
            Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

            Mam 23lata i dwójkę dzieci, Elena 3latka i Igor 13m-cy...
            zanim zaszłam w ciążę wyprowadziłam się do chłopaka, niecałe 700km od rodziny, znajomych... Nawet nie tyle co wyprowadziłam, ile mieliśmy troszkę tam pomieszkać... Zaszłam w ciążę, nikogo jeszcze tam nie znałam, z racji tego, że mój mąż jest ode mnie starszy o 9lat to i towarzystwo w którym przyszło mi sie obracać tez było ode mnie starsze... nie umiałam się tam odnaleźć... Nie było mi łatwo... Sama z wielkim brzuchem z dala od przyjaciół, którym można się wygadać, z dala od mamy, w ramie której można było się wypłakać... Mój, jeszcze wtedy chłopak, pracował za granicą... lekko nie było... W końcu się udało, poznałam jedną koleżankę Juz było mi łatwiej Potem drugą i trzecią Kolejna ciążą juz była łatwiejsza, miałąm w końcu pzy sobie kilka osób... a teraz nareszcie po kilku latach wychodząc z dziećmi na spacer mam z kim porozmawiać przy piaskownicy i to już nie są tylko 3 osoby, ale znacznie więcej

            Wspólne tematy (w tym wypadku dzieci) to dobry początek na przełamanie lodów
            zawsze mozna zacząć od słow : hej, a twój synek/ córka ile ma lat?


            ELENA ZUZANNA ur.12.09.2008r godz. 07:00 mierzyła 56cm ważyła 3660g




            IGOR SEBASTIAN ur.16.06.2010r godz. 06:10 mierzył 59cm ważył 4350g



            ---------------------------------------------------

            Moderator działów: Walentynki / Dzień Babci i Dziadka / Czekając na dziecko, ciąża poród /

            Skomentuj


              #7
              Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

              Ja też byłam sama,mój partner w ogóle nie pomagał,wieczorami wychodził do kolegów,rodzinna mieszkała w innym kraju ale dałam radę.Każda z nas daje radę a wszystko zaczyna się samo układać,poznaje się nowych wartościowych ludzi, a którymi mamy inne tematy do rozmowy,zmieniamy całe swoje życie i tak naprawdę zdajemy sobie sprawe że nie jesteśmy już same.Po burzy zawsze przychodzi słońce!!

              Skomentuj

              •    
                   

                #8
                Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

                Pewnego dnia mąż oznajmił mi ze dostał dobrą pracę, o której marzył, więc przeprowadziliśmy się z dala od rodziny ze względu na jego nową pracę, nie było wtedy jeszcze ciąży, dzieci...Mi również udało się znaleźć pracę.Po niedługim czasie zaszłam w ciąże o którą starliśmy się kilka miesięcy.Byliśmy bardzo szczęśliwi ale i tez samotni...zdani sami na siebie.Po urodzeniu pierwszego dziecka było mi ciężko, brakowało pomocnej dłoni, maż pracował aby utrzymać nas a ja musiałam pielęgnować i opiekować się naszym skarbem, rodzina i znajomi daleko, brakowało mi porad najbliższych, czułam pustkę i nie wiedziałam czasami jak to wszystko będzie, czy dam rade. Wiara w miłość i wsparcie męża dodawały mi sił. Urodziłam drugie dziecko... moje doświadczenie nabyte przy pierwszym dziecku przydało się. Nie było czasu na długie telefoniczne rozmowy z rodziną. Ten trudny etap już mamy za sobą, Nasze pociechy rosną zdrowe a ja cieszę się ze sami daliśmy radę. Może nie robiłam wszystkiego idealnie, ale starałam się. Jestem dumna z męża który w wolnych chwilach pomagał.Teraz już przyzwyczailiśmy sie do nowego domu i tego że najblizsi nie są w zasięgu ręki. Radzimy sobie i tworzymy szczęsliwa rodzinę.Szkoda tylko ze dzieciaczki mają ograniczone spotkania z rodziną która mieszka tak daleko...
                Attached Files
                Last edited by sylciar; 31-12-2011, 01:10.
                Doriaś ur.17.03.2008




                Tristaś ur. 11.03.2010

                Skomentuj


                  #9
                  Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

                  Mieszkamy z mężem daleko od obu babć, które czasem są niezbędne.
                  Kiedy wspominałam, że mąż ucieka na pole od tego szaleństwa, chociaż nie jest rolnikiem, nie wspomniałam, że na tym polu mój ślubny czołga się w śniegu, dyszy, turla się i podskakuje, zjada grochówkę, śpi pod kawałkiem szmatki i ugania się za wrogami świata. Tak, znaczy ten mój mąż to się świetnie bawi. Ja może niekoniecznie aż tak świetnie i wiele razy oferowałam mu zamianę, ale ponoć biust mi się z munduru wylewa. Cóż. Taki los.
                  Kiedy pytam męża czy jutro wróci normalnie a on odpowiada, że tak, nie koniecznie jest to prawdą. Kiedy proszę, zrób po pracy zakupy, bo nie ma co do gęby włożyć a on się zgadza, to zazwyczaj wychodzi jakieś cudo. Na przykład wczoraj mąż miał wrócić normalnie i zrobić zakupy, jednak dostałam sms’a, że wrogowie świata będą w polu niszczeni do późnych godzin nocnych i nie wróci. Cóż. Bywa.
                  Tak oto zaczęła się moja przygoda życia-wyjście do sklepu. Wydaje się to prostą czynnością, szczególnie, że sklep mam blisko, więc mamuśka nie łam się, przełam się. Zaczynam czynność od ubierania starszej córki, Peppy: „łeeeeee łaaaa auuu boli, szyja boli, czapka boli, ręka boli, ucho boli auuuu łeeeee” –misja zakończona sukcesem, wywlekam na podwórko coby się nie zgrzała. Młodsza córka Dżordż: „łeeeeeeeeeeeeeeeee” jeszcze nie umie wymownie komunikować frustracji związanej z ubieraniem. Udało się. Idę po wózek do szopy. Zonk. Śniegu powyżej kolan. Hmn. Więc mała ląduje w foteliku samochodowym na schodach, duża wisi mi na nodze i beczy a ja z szuflą do odśnieżania docieram do szopy. Udało się. Wyciągam wózek. Pakuję Dżordża. Ocieram smarki z obu dzióbków. Idziemy. Do bramki było spoko, odśnieżanie opłaciło się. Za bramką okazało się, że mam niewymiarowy wózek, więc w tym odśnieżonym dołku chodnikowym się nie mieści, ale spoko wsi spokojna, wsi wesoła-idziemy ulicą. Samochód już za zakrętem naszej ulicy, gdzie NIC praktycznie nie jeździ, bruzdy wysokie na pół metra, ale co tam, matka ćwiczyła, więc wózek z Dżordżem pod pachę, i po bruzdach, Peppę za karmany i po bruzdach. Zanim doszłam do sklepu trzy razy w te i na zad, karmany, pod pachę, po bruzdach. Jesteśmy w sklepie, więc kupujemy to co najważniejsze, chleb, mleko, coś na kanapki, rodzynki żeby zapchać beczące ryjki i piwko dla mamy. Droga powrotna podobnie jak dochodzenie do sklepu, jednak z dodatkowym obciążeniem w postaci zakupów. Następnie rozbieranie dzieci i siebie w akompaniamencie dwóch syren alarmowych, które znają swoją powinność i nigdy nie milkną, zapchanie ich rodzynkami, rozpakowanie zakupów.
                  Mogę z dumą stwierdzić, że w dwie i pół godziny się wyrobiłam. Mogę z pewnością stwierdzić, że w przyszłości wolę głodować albo zjeść, któreś z dzieci niż znowu iść z nimi zimą na zakupy. Młodsza tłustsza, ją zjemy. Piwo tylko częściowo ukoiło moje nerwy. Mąż wrócił jednak normalnie, wrogowie świata zostali wytłuczeni w normalnych godzinach pracy. W takich chwilach brakuje mi babci, która popilnowałaby dzieci, żeby Matka mogła raz zrobić zakupy bez języka wywalonego na brodę.

                  http://matkaagrafka.blog.pl/

                  Skomentuj


                    #10
                    Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

                    I znów niezwykła historia...niby jak wiele innych, ale to wzruszające, że ludzie się zmieniają, a z nadejściem dziecka całkowicie dewaluuja ich priorytety

                    Skomentuj

                    •    
                         

                      #11
                      Odp: Ciężko żyć z dala od wszystkich z maluszkiem

                      bardzo sobie ładnie poradziłaś, twoja historia może być natchnieniem dla tych które uważają, że dziecko to koniec świata i że sobie nie poradzą. gratuluję

                      Skomentuj

                             
                      Working...
                      X