Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Samotna matka w związku

Collapse
X
 
  • Filter
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    Samotna matka w związku

    Jestem cholernie samotna, nie mogę liczyć na mojego mężczyzne bo pracuje czasem 13 godzin, czasem 6 za parę marnych groszy,,, a gdy ma wolne odsypia ciężkie dni. Ja nie mam szansy nigdy chociażby się zdrzemnąć bo gdy mój mały śpi- ja szoruje podłogi albo wieszam pranie. Mój narzeczony mnie nie rozumie. Zawsze szydzi ze mnie że ja sobie siedzę w domu. Już kilka razy wspominałam mu żeby założył kamery i zobaczył jak wygląda moja praca. Bo choć nie przynoszę do domu pieniędzy to gdyby nie ja nie miał by co jeść i w co się ubrać i mieszkał by w chlewie bo tylko to wychodzi mu bez najmniejszego problemu (robienie w domu syfu). Jak mu przetłumaczyć że ja też jestem bardzo zmęczona, że też jest mi ciężko... Nie odpoczełam po cieżkiej ciąży ani po fatalnym porodzie, pierwszy miesiąc z moim synem był istnym koszmarem bo wcale nie spal, wciąż był głodny i płakał. Mój ukochany nigdy nie wstał do niego w nocy, nie karmi, nie przewinie, nie ubierze nawet kapcia gdy mu spadnie z nóżki. Nie robi praktycznie nic... a chce decydować o małym bardziej niż ja. Zawsze chce mnie pouczać i zawsze w jego oczach mam wrażenie że jestem złą matką... bo czasem z tego zmęczenia krzykne na małego że boli mnie kręgosłup że nie będę z nim chodzić 24h na dobe na rękach. Pomimo że to nie dziecka wina tylko moja... bo to ja nie potrafiłam się sprzeciwić teściowej gdy go z byle powodu całymi dniami nosiła na rączkach. Jego matka jest jego rodzicielskim guru. A ja? Ja jestem do bani.
    [
  •    
       

    #2
    Odp: Samotna matka w związku

    Niestety tak czasami jest. Ja w związku kiedy byłam jeszcze w ciąży byłam wiecznie poniżane, jak to nie mogę umyć podłogi jak cały dzień leże pupą do góry a On wraca zmęczony z pracy i MA PRAWO odpocząć.. Ciąża to nie choroba ale są granice.On niestety nie widział granic. Teraz jestem sama, od urodzenia dziecka staram się wszystko pogodzić, ale też z drugiej strony ( strony rodziny z którą mieszkam) nie zawsze jest ok. Pracuję po 8 godzin ( łącznie ponad 9 nie ma mnie w domu). Obiadów nie gotuję. Ale zawsze w domu jest coś do zrobienia. No i niestety często mi się obrywa słownie, że inni mają gorzej i żebym nie gadała, że jestem zmęczona. Ale jestem. Nie pamiętam kiedy ostatnio odpoczęłam. Kiedy mam chwilkę, kładę się przed tv to narzucają się przed oczy rzeczy które mam do zrobienia jeszcze, a tu poprasować, a tu wynieść gdzieś, pookładać. Nie umiem odpoczywać, kiedy coś jeszcze do roboty na mnie czeka... No i tak niestety żyję od ponad roku - ciągle w biegu. Przyzwyczaiłam się do tego, ale czasem aby wyrwać się od tej rzeczywistości jadę na zakupy, siadam w kawiarni i tak przed 30 minut siedzę w ciszy. Niestety, zdarza się to bardzo rzadko, bo często człowiek się śpieszy..
    W Twoim przypadku potrzebna jest rozmowa i to poważna. Posunęłąbym się nawet do tego, że gdy ma dzień urlopu, dzień wolny zaplanuj Ty sobie go w całości. Idź gdzieś, do fryzjera, kosmetyczki czy pochodzić po sklepach. Zostaw dziecko Jem. Niech zobaczy, jaka to lekka robota. Przy tym powiedz, żeby zrobił obiad i posprzątał. Zobaczysz, że inaczej będziecie rozmawiali kiedy wrócisz i powiesz mu:"Czy faktycznie zajmowanie się dzieckiem, gotowanie obiadów i sprzątanie to jest NIC?"

    Skomentuj


      #3
      Odp: Samotna matka w związku

      Opis jak z mojego życia, tylko że ja mam 3 dzieci, 7 lat, 16 miesięcy i dwutygodniowego noworodka... Dla mojego męża też matka to guru. Zawsze slyszę, że skoro ona dała radę z trójką, to ja też muszę. Dwa dni po porodzie, gdy zmęczona nie wykazywałam dobrego humoru, usłyszałam, że jestem *************oną księżniczką. Dzień później kazał składać CV w dwa miejsca, jakby zapomniał, że będę przez kilka miesięcy karmić piersią. Poza tym do połowy sierpnia mam płatny urlop macierzyński, a w ciąży też dorabiałam, choć miałam pieniądze na poprzednie dziecko... Zawsze mało. Zawsze nie tak, zawsze więcej... A dzieciaki mam teraz w wieku najbardziej absorbującym. Z synem muszę odrabiać zadania domowe codziennie, córcia 16 mies ciągle chce się bawić i trzeba jej jeszcze dużo pilnować, a maleństwo śpi i je bardzo nieregularnie, zarywając większość nocy. I do tego wszystkiego muszę wstawać o 7, żeby syna na autobus odprowadzić, zostawiając maluchy same, oczywiście słyszę je na elektronicznym baby sitter. Stres, zmęczenie i kompletny brak zrozumienia ze strony mojego męża. Do tego ubliżanie, jeśli tylko się poskarżę.

      Skomentuj


        #4
        Odp: Samotna matka w związku

        Napisane przez Dorinka11 Pokaż wiadomość
        Jestem cholernie samotna, nie mogę liczyć na mojego mężczyzne bo pracuje czasem 13 godzin, czasem 6 za parę marnych groszy,,, a gdy ma wolne odsypia ciężkie dni. Ja nie mam szansy nigdy chociażby się zdrzemnąć bo gdy mój mały śpi- ja szoruje podłogi albo wieszam pranie. Mój narzeczony mnie nie rozumie. Zawsze szydzi ze mnie że ja sobie siedzę w domu. Już kilka razy wspominałam mu żeby założył kamery i zobaczył jak wygląda moja praca. Bo choć nie przynoszę do domu pieniędzy to gdyby nie ja nie miał by co jeść i w co się ubrać i mieszkał by w chlewie bo tylko to wychodzi mu bez najmniejszego problemu (robienie w domu syfu). Jak mu przetłumaczyć że ja też jestem bardzo zmęczona, że też jest mi ciężko... Nie odpoczełam po cieżkiej ciąży ani po fatalnym porodzie, pierwszy miesiąc z moim synem był istnym koszmarem bo wcale nie spal, wciąż był głodny i płakał. Mój ukochany nigdy nie wstał do niego w nocy, nie karmi, nie przewinie, nie ubierze nawet kapcia gdy mu spadnie z nóżki. Nie robi praktycznie nic... a chce decydować o małym bardziej niż ja. Zawsze chce mnie pouczać i zawsze w jego oczach mam wrażenie że jestem złą matką... bo czasem z tego zmęczenia krzykne na małego że boli mnie kręgosłup że nie będę z nim chodzić 24h na dobe na rękach. Pomimo że to nie dziecka wina tylko moja... bo to ja nie potrafiłam się sprzeciwić teściowej gdy go z byle powodu całymi dniami nosiła na rączkach. Jego matka jest jego rodzicielskim guru. A ja? Ja jestem do bani.
        Witaj ... Nie rozumiem takiego czegoś, o czym piszesz ... Ty z takim"dupkiem" jeszcze jesteś? Podziwiam Ciebie i proponuję zastanowić się nad przyszłością ... POZDRAWIAM

        Skomentuj


          #5
          Odp: Samotna matka w związku

          rmf zgadzam się z tobą w 100%. Ja bym nie pozwoliła żeby ktoś mnie tak traktował, wiem wiem zaraz powiesz, że nie będziesz miała z czego się utrzymać ale są jeszcze alimenty dodatki dla samotnych matek, czasami nawet rodzina jest w stanie pomóc. Trzeba chociażby się na chwilę wyprowadzić, żeby zobaczył jeden z drugim na czym życie polega,
          Nienawidzę Takich Skur.......nów!!!
          AGATKA 16.04.07r
          Adaś 02.06.09r. o godz. 12.05, 3820g. 56cm.
          W końcu w komplecie
          Pamiętnik Adasia: http://www.bebilon.com.pl/pamietnik/...sz8206;page:-1

          Skomentuj


            #6
            Odp: Samotna matka w związku

            Twarde z was laski tu na forum a w domu? macie facetow czy samotne matki juz jestescie?

            rodzina nie polega na rozstawaniu sie gdy sa jakies klopoty, nie mowie ze tak ma byc jak jest, ale kazdy okres mija dzieci wyrastaja, a "starzy" czasem sa w stanie zrozumiec jak nie po dobroci to terapia szokowa.

            NIE MUSICIE BYC IDEALNE - w domu nie musi lsnic zeby sie dobrze mieszkalo zamiast ciagle ze szmata ganiac trzeba troche odpoczac - facety tez maja przerwe w pracy.
            co innego z ta trójeczka ale tez inaczej sie dziala jak dzieci juz spia a inaczej jak sa na chodzie.

            ja sobie wypracowalam system ze sprzatam "grubiej" jak moj jest w domu- piatek wieczor albo sobota to nawet razem czasem sie zdarza ,albo on idzie z dzieciakami na spacer,
            w tygodniu raczej sie duzo rzeczy pietrzy. prasuje to co musi byc wyprasowane(na wierzchu sie nosi) a czasem wcale- nikt od tego nie umrze , pranie wstawiam podczas kąpieli maluchów ,czasem wlaczam dopiero rano.obiad musi byc, bo po pierwsze dzieci jedza zanim M wroci wiec i dla niego sie znajdzie ale je tak jak dzieci, czasem tylko inaczej przyzadzone- jak mam chwile.

            kochana co do guru tesciowej to spytaj sie czy pamieta czasy jak mial 1-2latka i czy wszystko bylo posprzatane i nigdzie jego zabawki nie lezaly?(ups jakie zabawki kazdy w tamtych czasach mial moze 3-4 na krzyz ;/) ze on pamieta czasy kiedy juz nie sikal w gacie i przyprowadzal kolegow/kolezanki a nie czasy jak niemowle bylo w domu i balagan z reguly dzieciom nie przeszkadza
            jakos trzeba dotrzec do nich ze nie codziennie musi byc porządek,
            mowic dokladnie co sie zrobilo- moj jak zaczynal miec zalazki niedoceniania mnie w domu -to mu zaraz jak wchodzil mowilam : umylam zlew, podloge, sniadanko spacer z zakupami, chacha nie wiem jak z tymi siatami i dziecmi dostalam sie pod drzwi, mlody mial 30min buntu, nie wiem jak juz mam z nim rozmawiac musialam go pilnowac zeby sobie krzywdy nie zrobil a potem mieszkanie wygladalo jakby przeszedl tajfun itd itp.litania
            Facet nieraz nie zdaje sobie sprawy ze utzrymanie domu to CODZIENNIE tyle czynnosci - i z reguly w kolko te same.

            z drugiej strony przychodzi styrany i ja nieraz nie mam serca ganiac go do roboty. wiec klade mu zabawki wreczam dzieci i on (przysypiajac) bawi sie z dziecmi a ja robie jako taki lad(bo ja tez nie umiem wypoczywac w balaganie) i jak dzieciaki juz spia jeszcze tylko lekkie ogarniecie, naczynia i razem odpoczywamy po dniu, jak chce kolacje sam se robi - czasem zrobie salatke czy cos to mnie po rekach caluje :P
            sam sie do roboty raczej za nic nie bierze, trzeba poprosic - no niestety facety niedomyslne sa, a juz jak wpatrzeni w szklany ekran to swiata nie widza.
            jak mi mowi ze chociaz kawe chce w spokoju wypic to ja mu pokazuje moja poranna niedopita- no moze to ta druga ale on nie wie ktora to ranna kawa

            walczcie o swoja wielkosc w oczach meza tylko z nimi trzeba powoli i malymi kroczklami, bo tak to jak dzieci obrazaja sie tylko albo mowia ze a" a ta znowu costam gdera w kolko"

            malo jest facetow i ojcow jak z obrazka,kazdy ma cos za skora tacy sa trzeba ich wychowywac jak mamuski ich nie wychowaly i rozpiescily
            Last edited by pieczulka; 02-07-2011, 23:04.

            Skomentuj

                   
            Working...
            X