Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Znow sie pomylilam...

Collapse
X
 
  • Filter
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    Znow sie pomylilam...

    Myslalam ze bedzie juz WKONCU dobrze,a tu pomylka! Wczoraj wieczorem znow sie poklocilismy...Poszedl spac do drugiego pokoju! Potem mi napisal ze mysli o rozwodzie i czy wole polubownie czy przez sad?! Ze juz mu nie zalezy...Nie wiem co mam o tym wszystkim myslec.Przyjaciolka mowi mi ze lepiej dla naszej coreczki byloby chyba by miala szczesliwa mame i nie pelna rodzine niz ciagle klotnie w domu i placz mamy po katach.Co myslicie?

    #2
    Odp: Znow sie pomylilam...

    Przyjaciółka ma racje , lepiej płakac miesiac, rok, bez niego niż całe zycie z nim , pamietaj o tym.

    Skomentuj


      #3
      Odp: Znow sie pomylilam...

      tez mysle ze twoja przyjaciolka ma racje. jesli ne jestescie szczesliwi to po co to wszystko trzymac na sile? pewnie znajdziesz kiedys kogos to sie wami zaopiekuje i bedzie kochal. a najwazniejsze ze ten ktos kiedys da wam szczescie ktorego teraz wam brak. trzymacie sie
      Julia 19 października 2008 godz. 10.05 - Nasza Kulunia Kochana :*

      http://s2.pierwszezabki.pl/009/009132980.png?4600



      http://perlasta.blogerki.pl/

      Skomentuj


        #4
        Odp: Znow sie pomylilam...

        twoja przyjaciolka ma calkowita racje lepiej zeby dziecko mialo szczesliwa mamusie niz mamusie ktora ciagle polacze i napewno jeszcze sobie zycie ulozysz z kims kto jest wart was;-)

        Skomentuj


          #5
          Odp: Znow sie pomylilam...

          Słuchaj... Pomyśl w ten sposób... Twoi rodzice ciągle się kłócą, mama płacze po kątach, wyniszczają sie na wzajem i Ty... Ty, która myśli, że to przez nią, która płacze gdy rodzice nie patrzą, która w końcu może agresją wyrzucać tą złość, którą ma w sobie... Jest druga opcja... Rodzice żyją osobno, oboje są szczęśliwi w końcu zaczynaja układać sobie życie. Ty większość czasu jesteś z mamą, która już tyle nie płacze, od czasu do czasu jesteś z ojcem... To nie jest tak, że "rozbita" rodzina nie może być szczęśliwa!!! Często bywa tak, że dopiero po rozwodzie ludzie zaczynają się dogadywać i mogą spędzać czas ze sobą na normalnej rozmowie a nie kłótni. Unieś dumnie głowę do góry, zaciśnij zęby.... Pamiętasz, ze robisz to dla Waszego dobra


          ELENA ZUZANNA ur.12.09.2008r godz. 07:00 mierzyła 56cm ważyła 3660g




          IGOR SEBASTIAN ur.16.06.2010r godz. 06:10 mierzył 59cm ważył 4350g



          ---------------------------------------------------

          Moderator działów: Walentynki / Dzień Babci i Dziadka / Czekając na dziecko, ciąża poród /

          Skomentuj


            #6
            Odp: Znow sie pomylilam...

            Monia1490
            A nie widzisz możliwości żeby jakos naprawic relacje twoje i męża,żeby sie tak nie kłócic?Dziewczyny doradzają żeby sie rozwieśc a to byłoby chyba ostateczne rozwiązanie.Na twoim miejscu próbowałabym jeszcze powalczyc o to małżeństwo.Napisz o co sie konkretnie kłócicie?i jak długo jesteście po ślubie?może dopiero sie docieracie?ja jestem 5,5 roku po ślubie i na początku też z mężem kłóciliśmy sie,też były łzy po kątach ale nie pomyślałam sobie żeby od razu sie rozwieśc.Myślę że powinnaś powalczyc o tą rodzine o to małżeństwo,pomyślec co zrobic aby tych kłótni był jak najmniej ale nad tym oboje z mężem powinniście solidnie pracowac.Życie we dwójke nie jest łatwe,trzeba nauczyc sie ze sobą życ,zaakceptowac swoje wady i cieszyc sie z zalet jakie ma partner lub partnerka.Nie sztuką po kilku kłótniach iśc do sądu i sie rozwieśc,trzeba troche powalczyc i popracowac nad związkiem a rozwód i odejście to ostatecznośc.



            Dawniej Marti

            Skomentuj


              #7
              Odp: Znow sie pomylilam...

              popieram martyne,
              poto tworzyliscie rodzine zeby razem przechodzic przez trudnosci, jezeli jestescie sobie wierni, jako tako sie dogadjecie, to moze to tylko kwestia wielu niedomowien i wygorowanych oczekiwan z obu stron.
              jasne lepiej spokojny dom niz domowe pieklo... ale czy teraz nie wyjaskrawia sie tego za bardzo??? ktos kto zaczął propagowac tego typu spostrzezenia to mial glownie na mysli domy patologiczne gdzie jest przemoc fizyczna i psychiczna,
              trzeba duzo rozmawiac wyjasniac, ile ma wasze dziecko??? moze twoj M nie umie sie odnalezc(spelnic twoich oczekiwan) jako partner i ojciec, ty masz jeszcze "humory" po ciazowem, przemeczenie itp,
              czasem stan kupka,dupka butla siku- w kolo wbija nas w tak podly nastroj ze potem chcialybysmy zeby jak M wraca do domu postepowal zgodnie z naszym wyobrazeniem(a jezeli zajmie sie dzieckiem to przeciez i tak wiele rzeczy robi źle...) trzeba na to spojrzec z boku i na chłodno ocenic co tak naprawde nie gra. czy tak go nienawidzisz zeby pozbyc go mozliwosci ogladania wlasnego dziecka na codzien? tego usmiechu na buzce ktorym wita tate gdy ten wraca z pracy?

              a co do sms... w oczy nie umial powiedziec wiec to bylo takie zemszczenie sie za cos w klotni, jezeli nie umiecie usiasc i spokojnie porozmawiac to napisz do niego list opisz w nim jak sie czujesz, czego Ci brakuje, ale tez napisz w nim co Ci sie podoba w postepowaniu meza, bo faceci na liste wad sie zamykaja i wylaczaja myslenie, (to taka obrona), jezeli to nie wypali to terapia ze specjalista to naprawde pomaga, a moze terapia przez ogladanie Kasi i Tomka, tam tez jest na smiesznie wiele trudnych problemow poruszane.

              Skomentuj


                #8
                Odp: Znow sie pomylilam...

                Nie można tak od razu myśles o rozwodzie...nie po to zakładaliscie rodzinę,zeby teraz ja rozdzielac.Moim zdaniem możecie dosc jeszcze do porozumienia.Zdażają się kłótnie w związkach, można sie pogniewac, obrażac ale trzeba to przeanalizowac, pogodzic się i wyciągnąc wnioski.Może u Was nastał czas docierania sie. Raz zle, raz dobrze.
                Jeśli chcecie się pokłócic róbcie to dyskretniej z uwagą zeby dziecko nie musiało Was wysłuchiwac, a jeśli już będzie widziec Was w złości niech też widzi jak się godzicie i przytulacie.
                Myślę że Twój partner idzie na łatwiznę mówiąc i pisząc Ci takie rzeczy, daje do zrozumienia że nie chce się kłócic, w głębi serca na pewno byłoby mu żle bez Was. naprawdę powinniście porozmawiac na spokojnie i ustalic pewne granice, powinniście wzajemnie pokazywac sobie ze Was związek jest wartościowy no i że chcecie dobrze dla dziecka. Koleżanka tak Ci powiedziała bo łatwiej jest oceniac sytuację niż sie w niej znależc.Pomyśc czy ona by się rozwiodła???
                Życzę Wam zgodności i wytrwałości.
                Doriaś ur.17.03.2008




                Tristaś ur. 11.03.2010

                Skomentuj


                  #9
                  Odp: Znow sie pomylilam...

                  Jesli jest źle między rodzicami, to zawsze udziela się to dzieciom. Zastanów się nad tym, co jest tutaj najważniejsze.

                  Skomentuj


                    #10
                    Odp: Znow sie pomylilam...

                    warto zabezpieczyć rodzinę na przyszłość zabiegając o dobre relacje między Wami, nigdy nie wiadomo co będzie jutro- dobrym pomysłem może być również skorzystanie z serwisu bank na wypadek

                    Skomentuj


                      #11
                      Odp: Znow sie pomylilam...

                      Ja bym sie wybrala do jakiegos psychologa / terapeluty wspolnie
                      Bo czesto to jest tak ze sie klocimy bo sie klocimy bo oboje sie skupiamy na swoich zalach i pretensjach bez proby zrozumienia drugiej strony...

                      Sama sie z mezem kloce... apotem jak emocje opadna to czlowiek zaczyna widziec inne aspekty sprawy. O malzenstwo wato zawaczyc... tworzenie rodziny nie ejst takie proste i zwrocenie sie do kogos kto bez emocji ale zyczliwie spojrzy z zewnatrz i wskarze co zrobic nie jest zadnym wstydem. Dla mnie wlasciwie to objaw madrosic i odpowiedzialnosci za rodzine :-)

                      Skomentuj


                        #12
                        Odp: Znow sie pomylilam...

                        wiesz, do miłości nikogo nie zmusisz, jeśli jemu już nie zależy, to nie zależy i nic tego nie zmieni...a jeśli obydwoje chcecie być razem, to nic was nie rozdzieli, nawet kłótnie, czy spanie na dwóch różnych łóżkach.

                        Skomentuj


                          #13
                          Odp: Znow sie pomylilam...

                          W razie czego zajrzyj tutaj. Z doświadczenia wiem, że takie kontakty się przydają, a dobrze jest mieć "na miejscu" sprawdzonego, dobrego adwokata.

                          Skomentuj


                            #14
                            Odp: Znow sie pomylilam...

                            Też mi się wydaje, że nie ma sensu ratować związku ze względu na dziecko. Pomyśl też o sobie. Bez bliskiej kochającej osobie nie da się długo żyć.
                            TV cabinets

                            Skomentuj


                              #15
                              Odp: Znow sie pomylilam...

                              Walka i starania o związek i rodzinę są jak najbardziej potrzebne. Ale wszystko ma swoje granice. Jeśli jedna osoba odpuszcza i nie widać szans na zmiany (na lepsze) to warto zastanowić się nad rozstaniem. Może niekoniecznie od razu pakować walizki i palić za sobą mosty, ale brać pod uwagę takie rozwiązanie. Wiadomo, że łatwiej jest to zrobić, jeśli nie ma się dziecka. Chociaż nawet jeśli je mamy, to bycie razem dla jego "dobra" może przynieść zupełnie inne efekty. Dzieci wyczuwają atmosferę między rodzicami, zarówno jak jest dobrze, jak i to, gdy coś jest nie tak. Ja jestem zdania, że rodzicem jest się zawsze, nieważne czy mieszka się razem czy osobno. A jednocześnie jeśli rodzice nie są szczęśliwi, to jak dziecko może być...

                              Skomentuj

                              Working...
                              X