Myslalam ze bedzie juz WKONCU dobrze,a tu pomylka! Wczoraj wieczorem znow sie poklocilismy...Poszedl spac do drugiego pokoju! Potem mi napisal ze mysli o rozwodzie i czy wole polubownie czy przez sad?! Ze juz mu nie zalezy...Nie wiem co mam o tym wszystkim myslec.Przyjaciolka mowi mi ze lepiej dla naszej coreczki byloby chyba by miala szczesliwa mame i nie pelna rodzine niz ciagle klotnie w domu i placz mamy po katach.Co myslicie?