Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

nieszczęśliwa

Collapse
X
 
  • Filter
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • beherowka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Dziękuję za dodanie otuchy dziewczyny.
    Zaczynamy z m w końcu się dogadywać tak jak dawniejwidzę że on bardzo lubi spędzać czas z Małym i to jest najważniejsze. Tak jak pisała MonikaPB21 kąpiel jest zarezerwowana dla m ja tylko asystuje i niech sobie mówią co tylko chcą. Powoli uczymy się siebie nawzajem wszyscy i czekamy na wiosnę wtedy będzie przyjemniej bo i dłuższe i częstsze spacerki sie zaczną.
    A to że jestem dobrą mamą powtarzam sobie w głowie ale chyba jeszcze bez przekonania. Jednak pierwszy krok wykonany, staram się nie beczeć

    Leave a comment:

  •    
       

  • MonikaPB21
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Pieczulka dobrze pisze.

    Na poczatku jest trudno nie brać rad innych do siebie. Zwłaszcza, kiedy młodzi rodzice nie czują się zbyt pewnie w swej roli, bo dopiero sie uczą.
    A co "ciocia dobra rada" to inne zdanie na temat kąpieli, karmienia, przewijania, zabawiania itp. itd.
    W sumie masz dwa wyjscia. Albo zacisnąć zęby i czekać aż im przejdzie, być może nie prędko, bo ciągle będą coraz to nowe tematy.
    Albo powiedz wprost, grzecznie acz stanowczo, że masz własne zdanie na temat swojego dziecka, doceniasz chęć służenia pomocą, ale jak jej bedziesz potrzebowała, sama zapytasz. I zapytaj o coś, o jakąś błachostkę mało istotną. Np. czy zakładała dziecku same body, czy może jeszcze kaftanik. Jak długo i często zakładala dziecku czapeczkę w domu. Co sądzi o stosowaniu mąki ziemniaczanej w zastępstwie pudru. Czy pościel prała raz w miesiącu, czy raz w tygodniu. Itp. I tak sama zrobisz jak uważasz, a Ciocia poczuje się doceniona i potrzebna i może da ci spokój.
    I najwazniejsze, uwierz,że jesteś najlepszą matką dla swego dziecka, choć jeszcze mało doświadczoną. Że sami wszystko ogarniecie z czasem. Nauczycie się wszystkiego, a ucząc się razem, będzie wam łatwiej się dogadać równiez jako małżeństwo.
    I nie odpuszczaj kąpieli mężowi. To świetnie robi na relacje tato-dziecko. I pozwala odpocząć mamie.

    Leave a comment:


  • pieczulka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    traktuj te "rady" jako opcje do rozwazenia, ale i tak przeciez bedziesz robic tak jak uwazasz i tobie wygodniej.
    moj G byl strasznie hej do gory, od 1 miesiecy sprezynowal na nozkach wiec sposob noszenia nie byl taki jak innych dzieci w tym wieku.
    przyjmij rady do wiadomosci i rob swoje,

    a trzebabylo powiedziec ze to ty pomagasz M w kąpaniu bo to on ma sam kąpac !
    musisz nabrac pewnosci siebie i na takie "dobre rady" albo sie nie odzywac, lub na zasadzie postawy wiem lepiej i nie bede dyskutowac, ale dziekuje za troske,
    pozatym to twoje zycie, Twój dom i rodzina i wasze zasady wspoldzialania.
    mysmy tez przez pierwsze 2 mies kąpali razem,bo M sie bał sam, a potem ja tylko przygotowywałam wszystko i szlam sobie posiedziec w fotelu.teraz niestety m zmienil prace i wszystko na mojej glowie bo wraca do domu po czasie kąpieli ale teraz to juz inna kąpiel bo mlody ma prawie 2 latka

    Leave a comment:


  • beherowka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Napisane przez MonikaPB21 Pokaż wiadomość
    Beherowka, a może twój mąż powiedział, że nie chce więcej dzieci, bo spodziewał się czegoś innego i czuje się rozczarowany. Młode mamy bardzo często przeżywaja rozczarowanie pierwszym okresem macierzyństwa, więc tatusiowe pewnie też.
    Myślą, że będą mieć miłe, spokojne maleństwo, które będzie gaworzyło i usmiechało się i piękną, uśmiechniętą żonę "sprzed ciąży'. A mają wrzeszczącego małego "obcego" i przemęczoną, skupioną na dziecku, utyskującą babę.
    Zamknięty krąg. On rozczarowany, ze ona nie jest taka jak kiedyś, ona wściekła, że wszytsko spadło na nią i sama nie może sobie poradzić.
    Rozmawiajcie, kłóćcie się, jeśli trzeba, ale nie zapominaj czasem się przytulić i przypomnieć sobie, dalczego zdecydowałaś się za niego wyjść. Walcz o swoje, ale nie zapominaj, że jemu też może być ciężko. Z jego punktu widzenia oczywiście. I uświadamiaj mu, że to, że jesteś kobietą, nie oznacza, że masz wgrany w mózgu niezawodny program opieki nad dzieckiem i domem. Że nie jesteś robotem. I że teraz potrzebujesz odpowiedzialengo, wyrozumiałego i pomocnego męża bardziej niz kiedykolwiek wcześniej.
    I będzie dobrze.
    MonikaPB21doskonale to ujęłaś tak właśnie jest u Nas. Takie miał chyba m wyobrażenie o tym wszystkim.

    Jeszcze na dokładkę pojawiają sie same wujki i ciocie "dobre rady" przyjda na 1-2 godziny i tylko słychać:
    - tak robicie to źle...
    - a tego nie umiesz, patrz tak sie to robi a nie tak jak ty...
    - a dlaczego tego nie używacie...
    - jak ty go nosisz, popraw mu rączkę...
    - dlaczego nie myjesz małego pod kranem...
    - ale Ty jedz więcej bo to Twoje mleko to nic nie warte..itd
    no przecież idzie cholery dostać ilu odwiedzających tyle opinii a ja potem siedze i kładę sobie do głowy że faktycznie wszystko źle robie. Ale tak żeby ktoś dłużej został i pomógł chociaż kilka dni to niee
    Zaangażowałam m w kąpanie to "ciocia dobra rada" ale po co tak przecież sama się naucz trzymać dziecko jak samej robisz jest wygodniej!!

    A później tylko nerwy, stres i niechęć do czegokolwiek. Ja naprawdę nie potrafię nie zwracać uwagi na to co inni gadają.

    Leave a comment:


  • MonikaPB21
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Beherowka, a może twój mąż powiedział, że nie chce więcej dzieci, bo spodziewał się czegoś innego i czuje się rozczarowany. Młode mamy bardzo często przeżywaja rozczarowanie pierwszym okresem macierzyństwa, więc tatusiowe pewnie też.
    Myślą, że będą mieć miłe, spokojne maleństwo, które będzie gaworzyło i usmiechało się i piękną, uśmiechniętą żonę "sprzed ciąży'. A mają wrzeszczącego małego "obcego" i przemęczoną, skupioną na dziecku, utyskującą babę.
    Zamknięty krąg. On rozczarowany, ze ona nie jest taka jak kiedyś, ona wściekła, że wszytsko spadło na nią i sama nie może sobie poradzić.
    Rozmawiajcie, kłóćcie się, jeśli trzeba, ale nie zapominaj czasem się przytulić i przypomnieć sobie, dalczego zdecydowałaś się za niego wyjść. Walcz o swoje, ale nie zapominaj, że jemu też może być ciężko. Z jego punktu widzenia oczywiście. I uświadamiaj mu, że to, że jesteś kobietą, nie oznacza, że masz wgrany w mózgu niezawodny program opieki nad dzieckiem i domem. Że nie jesteś robotem. I że teraz potrzebujesz odpowiedzialengo, wyrozumiałego i pomocnego męża bardziej niz kiedykolwiek wcześniej.
    I będzie dobrze.

    Leave a comment:


  • Aniinka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    tak to jest, te kłótnie są potrzebne bo niestety większość facetów to królewicze rozpieszczeni przez swoje mamusie, później trochę przez nas, zanim pojawi się dziecko. jak już dziecko jest wtedy chyba nie bardzo rozumieją o co biega, że teraz to nie oni są w centrum tylko maluch i czegoś się od nich wymaga! pół biedy jak po rozmowie facet przystaje na nowe obowiązki i jest chętny do pomocy, gorzej jak uważa, że to matka ma się zajmować dzieckiem, bo od tego ona jest
    ja miałam tę drugą wersję, ale metodą małych kroczków, niezliczoną ilością kłótni udało się
    dzisiaj milena ma już 2 lata i sama wybiera z kim chce się bawić, kto ma ja wykąpać, nakarmić czy położyć spać
    faktem jest że ja za późno zaczęłam być "egoistką" i przez pierwszy rok praktycznie tylko ja zajmowałam się dzieckiem, przy drugim nie popełnię tego błędu

    aaa u nas jest było na odwrót ja mówiłam, że nie chcę już mieć więcej dzieci, dwoje(milena i mąż) mi wystarczy teraz już się zmieniło

    także cierpliwości beherowka! pamiętaj z czasem będzie łatwiej i to co teraz wydębisz od męża zaprocentuje w przyszłości
    pozdrawiam

    Leave a comment:


  • beherowka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Chyba te "kłótnie" były potrzebne nie pamiętam nawet co sobie powiedzieliśmy w tej całej złości ale coś się zmieniło jest jakoś tak spokojniej, tak inaczej oby tak zostało do końca

    Leave a comment:

  •    
       

  • OlkaG87
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Napisane przez beherowka Pokaż wiadomość
    Witajcie nie wiem czy był już taki wątek poszukiwałam ale nie znalazłam.
    Mam problem nie wiem czy nie mam przypadkiem depresji poporodowej, mam tak zmienne nastroje ze sama sobie czasem ze sobą nie daje rady. Prawie 6 tyg temu na świat przyszedł mój Synuś a ja zamiast się cieszyć i popadać w euforię nie mogę odpędzić myśli ze sobie nie radzę tak jak powinnam. Czasem ręce mi opadają jak Mały płacze a ja nie wiem jak mam mu pomóc.
    Tak bardzo czekałam na dziecko pierwszą ciąże poroniłam, a w tej z której jest Synuś miałam ciągle jakieś problemy, straszyli mnie złymi wynikami potem się uspokoiło to na sam koniec wyszło że mały ma hipotrofię. Całą ciąże chodziłam zeschizowana czy z dzieckiem wszystko w porządku i czy donoszę ciąże.
    Myślałam że jak wezmę Skarba na ręce to cały świat mi się zmieni i nabierze barw, a teraz nie wiem czy dam radę to udźwignąć.
    Mój mąż wczoraj stwierdził że NIE JESTEM SZCZĘŚLIWA bo jestem ciągle zmęczona i często płacze i obwiniam siebie o wszystko. Byłam zaskoczona bo owszem czuje się zmęczona ale nie nieszczęśliwa!! Kocham jego i Synka tylko jakoś nie wiem jak sobie z tym radzić. To że jego zdaniem jestem nieszczęśliwa jakoś przeboleje ale tego że nie chce ze mną mieć więcej dzieci załamało mnie totalnie
    Nie mam nawet z kim pogadać.
    Witaj!
    Moja córeczka ma już 2 latka, ale doskonale pamiętam piękne, a zarazem trudne początki... Julka jest bardzo chcianym i planowanym dzieckiem. Szczęście, jakie mnie ogarnęło, kiedy po raz pierwszy wzięłam ją w ramiona jest nie do opisania! Ale... po powrocie do domu zaczęły się nieprzespane noce, obolałe piersi, brak czasu na cokolwiek innego prócz opieki nad małą... Często płakałam i wmawiałam sobie, że nie jestem dobrą mamą. Na szczęście ten stan nie trwał długo, bo miałam przy sobie kochającego męża, który mi pomagał i resztę rodzinki. Moim zdaniem to niekoniecznie jest depresja poporodowa! Wiele kobiet na początku przeżywa takie, nazwijmy to, przesilenie emocjonalne związane z ciążą, stresem w czasie porodu, wszystkimi tymi niezwykłymi wydarzeniami, które są wspaniałe, ale przynoszą też ból, nerwy i wątpliwości. Na pewno z czasem odnajdziesz się w nowej roli, po prostu potrzebujesz czasu! Dobrze by było, gdyby Twój mąż zamiast Cię oskarżać, wczuł się troszkę w Twoją sytuację i zaczął Cię wspierać. Być matką trzeba się nauczyć! Na pewno kochasz swojego synka! Nie obwiniaj się o smutek i łzy. Daj sobie czas i postaraj się patrzeć na wszystko z większym dystansem, a na pewno wkrótce miną te złe chwile!
    pozdrawiam serdecznie

    Leave a comment:


  • kasiakobus8
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Beherowka doskonale Cię rozumiem, to samo przechodziłam... Tak bardzo nie moglam sie doczekać aż pojawi się na swiecie moja córeczka a kiedy już przyszła na swiat moje wyobrażenia o macierzyństwie nagle prysly jak bańka mydlana...Bylam szczęśliwa a jednocześnie bycie mamą mnie przerosło, ciągly stres że nie dam rady, że coś się stanie a ja nie będę wiedziala co mam robić to wszystko było ponad mnie. Ciągle płakalam po kątach aby nikt mnie nie zobaczył, a jak juz ktoś zobaczył to tłumaczyłam ze to przez ból po cc lub coś w tym stylu. Poprostu się wstydziłam płakać no bo jak to, przecież urodziłam cudowną zdrową córeczkę, ale juz w koncu nie wytrzymalam i rozplakalam się jak mala bezbronna dziewczynka w ramiona mojego męża i o wszystkim mu powiedzialam... To właśnie dzięki niemu przetrwałam ten okres, pomagał mi jak tylko mógł, dużo rozmawialiśmy i moglam kiedy tylko chcialam wyplakać się, a wierz mi plakałam 24h non stop! Jak wszystko wyszło na jaw no ta moja depresja dostawalam pomoc od całej mojej rodzinki nie zostawiali mnie samej nawet na sekundę i za to jestem im wdzięczna.
    Dziś moja córeczka Maja ma juz skonczony roczek a ja jestem w koncu szczęśliwą, spelnioną mamą i mam nadzieję ze i Ty już niedługo tez będziesz szczęśliwa

    Leave a comment:


  • MonikaPB21
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Beherowka, nawet nie zauważysz, a Młody będzie miał rok, później dwa itd. I jak my wszystkie będziesz się zastanawiała, kiedy ten czas minął.
    Prawie zapomnisz o dzisiejszych problemach, ale pojawią sie inne. Zawsze jednak będzie łatwiej niż teraz. Bo właśnie teraz przechodzisz najtrudniejszy czas.
    I on nie trwa wiecznie, uwierz.

    Leave a comment:

  •    
       

  • beherowka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    weekend pod znakiem kłótni oczywista zaczynało się od pierdół ale chyba było warto choć wiem że i tak nie do końca faceci słuchają i chcą zrozumieć. nie chciałam wierzyć jak znajome mówiły ze z przyjściem na świat dziecka wszystko sie pozmieniało w ich małżeństwach. A jednak
    Wiem ze to głupie z mojej strony ze tak myślę ale nie mogę sie doczekać jak Mały będzie trochę większy. MonikaPB21 z pewnością wypróbuje Twój sposób.

    Leave a comment:


  • MonikaPB21
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Beherowka, potwierdzam z własnej autopsji i rozmów z innymi mamami. Faceci na poczatku chyba wszyscy uważają, że my mamy macieżyństwo we krwi. Oraz, że my w domu tylko sobie siedzimy i nie mamy prawa czuć się zmęczone! Zwłaszcza, że same często odsuwamy ojców od opieki, bo "mogą zrobić krzywdę". Na szczęście z czasem i nam idzie lepiej i ojcowie zaczynają rozumieć więcej, o ile chcemy ich uświadomić.
    Rozmawiajcie jak najwiecej. Przytul się wieczorem do męża i opowiedz mu co przeżywasz. Twoje niepokoje i niepewność. Twoje szalejące hormony. Twoje zmęczenie i znudzenie monotonią.
    I nakłaniaj, prosto z mostu lub podstępem, do większego zaangażowania w opiekę. Będzie to z korzyścią i dla ciebie i dla dziecka i dla taty.
    No ale o tym wszystkim pisały juz wczesniej inna dziewczyny.

    Z własnego doświadczenia mogę Ci jeszcze poradzić sposób, który ja przetestowałam i zadziałał.
    Jak mi było bardzo ciężko, miałam dość płaczów, noszenia na rękach itp. to powtarzałam jak mantrę "TO NIE BĘDZIE TRWAĆ WIECZNIE".
    Wyobrażałam sobie taki napis na ścianie i "przyglądałam" się mu. Możesz też napisać to i powiesić w widocznym miejscu. Mi pomogło same wyobrażenie tekstu.

    Może to marne pocieszenie, ale najgorsze są pierwsze 3-4 miesiące. Później jest naprawdę znacznie łatwiej. Zwłaszcza kiedy wreszcie uwierzysz swojej intuicji, że sama najlepiej wiesz, co jest dla Was, Ciebie i Dziecka, najlepsze!

    No i zawsze możesz się wyżalić na forum.

    Leave a comment:


  • dotka238
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    beherowka teksty tego typu od czasu do czasu wyjda z ust kazdego faceta,co tam niech sobie gadaja my wiemy swoje

    Leave a comment:


  • beherowka
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    dotka238wiesz że dokładnie usłyszałam to co napisałaś
    [PHP]faceci mysla ze my skoro jako dziewczynki bawimy sie lalkami to gdy juz urodzimy dziecko bedziemy dzielnie jak roboty 24 godz.na dobe dawac wszystkim obowiazkom rade i to z usmiechem na twarzy...[/PHP]
    że przecież jesteśmy własnie do tego stworzone i powinnyśmy wiedzieć co robić...no cóż dobrze wiedzieć co też oni myślą.

    Leave a comment:


  • laurunia20
    replied
    Odp: nieszczęśliwa

    Beherowka, ja Cie rozumiem, tez mialam depresje po pierwszym dziecku mowilam, ze nie chce wiecej dzieci, bo sama bylam, mama w kraju, bo ja nie jestem z Polski, a tesciowa chora, maz pracowal, a potem jak przeszlo bylo cudownie, teraz moja corka ma 5 mies i tydzien a ja jestem szczeslia, bo czekam na drugi cud, ktory urodzi sie pewnie pod koniec wrzesnia
    Mam nadzieje, ze twoj maz zrozumie i pomoze o obowiazek jest wspolny, wiatropylne nie jestesmy, dziecko jest wspolne
    Mlodam17, CO ZA LEKARZE, CO ZA SLUZBA ZDROWIA, JAK MOGLI P DWOCH DNIACH I TE PIELEGNIARY... moglas krwotoku dostac, mordercy jedni, moglyby byc komplikacje i osierocilyby twoje dziecko...
    nie obrazajcie sie dziewczyny, ale sadzac po sluzbie zdrowia wogole nie wiem czy Polska to kraj UE czy jakis afrykanski ...

    Leave a comment:

       
Working...
X